Jeszcze kilka lat temu nurt „body positive” wydawał się czymś bardzo potrzebnym. Miał przypominać kobietom, że nie trzeba wyglądać jak modelka z okładki magazynu, żeby zasługiwać na szacunek, miłość i poczucie własnej wartości. I sam ten przekaz był bardzo dobry. Problem pojawił się wtedy, gdy część osób zaczęła mylić akceptację siebie z akceptacją życia, które zwyczajnie szkodzi zdrowiu.
Bo czym innym jest powiedzenie sobie: „Nie muszę być idealna”, a czym innym: „Nie muszę dbać o siebie wcale”. I właśnie tutaj zaczyna się niebezpieczna granica.
Akceptacja siebie nie oznacza rezygnacji ze zdrowia
Każda kobieta ma prawo wyglądać inaczej. Jedna będzie szczupła, druga bardziej krągła, trzecia wysoka, czwarta niska. To jest naturalne. Organizm każdego człowieka funkcjonuje trochę inaczej, a genetyka ma ogromny wpływ na wygląd sylwetki.
Ale są pewne rzeczy, których nie da się oszukać. Nadwaga i otyłość nie są tylko „estetycznym wyborem” czy „innym typem urody”. To stan, który zwiększa ryzyko wielu chorób: cukrzycy typu 2, nadciśnienia, chorób serca, problemów hormonalnych czy bólu stawów.
W medycynie bardzo często mówi się o tym, że tkanka tłuszczowa to nie tylko „zapas energii”. To aktywna tkanka, która wpływa na cały organizm. Przy nadmiarze może nasilać stany zapalne, obciążać układ ruchu i pogarszać samopoczucie.
Dlatego promowanie otyłości jako czegoś zupełnie neutralnego nie jest wspieraniem kobiet. To jest odbieranie im motywacji do zadbania o swoje zdrowie.
„W zdrowym ciele zdrowy duch” – i jest w tym dużo prawdy
To stare powiedzenie nie wzięło się znikąd. Człowiek, który regularnie się rusza, śpi lepiej, ma więcej energii i lepiej radzi sobie ze stresem. Ruch poprawia krążenie, dotlenia mózg i zwiększa produkcję endorfin, czyli hormonów szczęścia.
Nie trzeba od razu biegać maratonów czy codziennie chodzić na siłownię. Czasami wystarczy spacer, jazda na rowerze, kilka prostych ćwiczeń albo zajęcia Zumba Fitness.
Spacer jest zresztą jedną z najbardziej niedocenianych form ruchu. Nie kosztuje nic, nie wymaga sprzętu ani specjalnego przygotowania. A mimo to regularne chodzenie poprawia kondycję, pomaga obniżać poziom stresu i wspiera spalanie kalorii.
Wielu lekarzy podkreśla, że codzienny spacer przez 30-40 minut może mieć większy wpływ na zdrowie niż okazjonalne, bardzo intensywne treningi wykonywane raz na kilka tygodni.
Zumba – coś dla ciała i głowy
Jedną z aktywności, które świetnie wpływają na kobiece zdrowie, jest Zumba Fitness. To nie tylko spalanie kalorii, ale także poprawa samopoczucia. Podczas zajęć pracuje całe ciało: nogi, pośladki, brzuch, plecy i ramiona. Ale równie ważne jest to, co dzieje się w głowie.
Muzyka, śmiech, wspólna energia grupy i poczucie luzu sprawiają, że kobiety wychodzą z zajęć bardziej zrelaksowane i pewniejsze siebie. Właśnie dlatego tak wiele osób mówi, że Zumba działa trochę jak terapia ruchem.
Bardzo dobrze pokazuje to podejście Aleksandry Włodarczyk, która od lat udowadnia, że aktywność fizyczna nie musi być karą. Nie chodzi o obsesję na punkcie wyglądu, tylko o to, żeby czuć się dobrze we własnym ciele, mieć siłę, energię i sprawność.
To ogromna różnica.
Przemysł zarabia na słabościach kobiet
Warto też spojrzeć na ten temat szerzej. Wiele kampanii reklamowych bardzo chętnie promuje hasła w stylu „jedz, co chcesz”, „nie ograniczaj się”, „życie jest za krótkie na dietę”. Brzmi to przyjemnie, ale często stoi za tym zwykły biznes.
Promowanie słodkich batonów, fast foodów, kolorowych napojów i przetworzonych przekąsek jest bardzo opłacalne dla przemysłu spożywczego. Im więcej kobiety jedzą takich produktów, tym więcej firmy zarabiają.
Tylko że dla zdrowia kobiet nie ma w tym nic korzystnego.
Nadmierna ilość cukru i wysoko przetworzonej żywności wpływa nie tylko na wagę, ale także na poziom energii, kondycję skóry, jakość snu i gospodarkę hormonalną. Organizm po prostu nie funkcjonuje dobrze, kiedy dostaje głównie puste kalorie.
To dlatego coraz więcej specjalistów mówi dziś o tym, że warto wrócić do prostych zasad: więcej warzyw, więcej białka, więcej wody, mniej słodyczy i mniej jedzenia „na szybko”.
Restauracja i shopping nie zastąpią ruchu
Wiele osób odreagowuje stres zakupami albo wyjściem do restauracji. Oczywiście raz na jakiś czas nie ma w tym nic złego. Problem zaczyna się wtedy, gdy takie aktywności całkowicie zastępują ruch i kontakt z naturą.
Godzinny spacer po parku może przynieść więcej korzyści dla zdrowia psychicznego niż kilka godzin spędzonych w centrum handlowym. Organizm potrzebuje światła dziennego, świeżego powietrza i ruchu. To właśnie wtedy obniża się poziom napięcia, poprawia koncentracja i łatwiej wrócić do równowagi.
Człowiek nie jest stworzony do siedzenia przez cały dzień. Nawet jeśli pracujemy przy biurku, warto później wyjść na spacer, pójść na zajęcia fitness albo po prostu trochę się poruszać.
Poczucie własnej wartości to nie body positive
Największym problemem współczesnych nurtów „body positive” jest to, że czasami próbują budować poczucie własnej wartości na zaprzeczaniu rzeczywistości. A przecież prawdziwa pewność siebie nie polega na udawaniu, że wszystko jest idealnie.
Polega na tym, żeby spojrzeć na siebie uczciwie i jednocześnie z życzliwością.
Można wiedzieć, że ma się kilka kilogramów za dużo, a jednocześnie nie nienawidzić swojego ciała. Można chcieć schudnąć i jednocześnie nie wpadać w obsesję. Można pracować nad sobą bez ciągłego krytykowania się.
To właśnie jest zdrowe podejście.
Podsumowanie
Akceptacja siebie jest ważna. Każda kobieta powinna czuć się wartościowa niezależnie od rozmiaru ubrań czy liczby kilogramów. Ale prawdziwa troska o siebie nie kończy się na pozytywnych hasłach w internecie.
Warto dbać zarówno o zdrowie psychiczne, jak i fizyczne. Warto się ruszać, spacerować, tańczyć, chodzić na zajęcia Zumba i budować relację ze swoim ciałem opartą na szacunku, a nie na zaniedbaniu.
Bo kobieta, która czuje się silna, sprawna i zdrowa, zwykle czuje się też po prostu szczęśliwsza.